Przejdź do treści
Kampanie · 2026-09-11

Siedem reklam z jednego nagrania, czyli matryca hook razy body

Rozwinięcie nagrywasz raz, a otwarć dokładasz kilka, każde po jednym zdaniu, no i wtedy to algorytm wybiera, które wejście chwyta, a nie Ty przed nagraniem.

Zanim przewiniesz dalej

Nagrywasz jedno rozwinięcie i od trzech do siedmiu otwarć, każde po jednym zdaniu, a potem sklejasz każdą parę osobno i wrzucasz wszystkie do jednego zestawu reklam. Otwarcie trwa 10-15 sekund, tylko że rozstrzyga się w pierwszych trzech, więc to ono decyduje, czy ktokolwiek zobaczy resztę. Nie zgadujesz, które wejście chwyci, tylko dajesz algorytmowi kilka i pozwalasz mu wybrać. U mnie sześć czy siedem materiałów ma dokładnie to samo rozwinięcie i różni się pierwszymi trzema słowami.

Siedem filmów albo siedem zdań

No bo większość robi to tak, że jak ma siedem pomysłów na reklamę, to siada i produkuje siedem osobnych filmów, każdy przemyślany od zera, nagrany od zera i zmontowany od zera, a potem wchodzi w menedżera i widzi, że budżet i tak poleciał w dwa z nich. Czyli zapłaciłeś siedem razy za tę samą robotę.

I nie chodzi o to, że te pozostałe pięć było złe. Tylko o to, że różniły się w miejscu, które i tak nie decydowało.

Rozwinięcie jest najdroższą częścią produkcji, bo trzeba je przemyśleć, napisać, nagrać i zmontować, a otwarcie to jedno zdanie powiedziane do kamery. Jeżeli produkujesz siedem kompletów, płacisz siedem razy za to, co widz i tak rzadko dogląda do końca, a jeżeli produkujesz jedno rozwinięcie i siedem otwarć, testujesz dokładnie tę jedną rzecz, która o wszystkim rozstrzyga, czyli pierwsze sekundy.

Co się tu z czym mnoży

Czyli rozwinięcie masz jedno i zawsze o tej samej strukturze: haczyk, problem, rozwiązanie, wezwanie do działania. Otwarć masz kilka i każde jest osobnym wejściem do tego samego materiału, czyli jedno zaczyna się od architekta i projektanta, drugie od coacha i trenera, a dalej idzie już identyczne zdanie o sprzedawaniu swoich umiejętności i czasu. To jest cała różnica między nimi. Czyli nie mnożysz pomysłów na reklamę, tylko mnożysz wejścia do jednego pomysłu.

  1. Napisz otwarcia po jednym zdaniu, w trzech różnych trybach: przez problem, przez grupę zawodową, przez sytuację.
  2. Nagraj same otwarcia, z kartką w ręce, po jednym zdaniu, każde minimum trzy razy. Ja robię to w ruchu, chodząc po mieszkaniu.
  3. Nagraj jedno rozwinięcie: czym się zajmujesz, jaki błąd widzisz u wielu osób, co z tym robisz i co ma zrobić widz.
  4. Sklej każdą parę osobno i wrzuć wszystkie do jednego zestawu reklam.

Nagrywam poziomo w 4K i stoję na środku kadru, żeby dało się z tego wyciąć wersję pionową bez nagrywania drugi raz, a każde ujęcie robię trzy razy nawet wtedy, kiedy pierwsze wyszło dobrze, no bo o wyłączonym mikrofonie dowiadujesz się dopiero przy montażu, czyli wtedy, kiedy nikogo już nie ma i nie masz czego ratować.

A z tych siedmiu materiałów algorytm zaczął pchać budżet w dwa. Nie w te, które uważałem za najlepsze.

Otwarcie, które wyglądało najmocniej, i nie dostało złotówki

Napisałem sobie otwarcie: masz 40 zapytań, ale zero klientów. Wydawało mi się najmocniejsze z całej stawki, bo dotyka realnego problemu i brzmi konkretnie. Tylko że mocne otwarcie to nie jest to, które najlepiej brzmi Tobie, tylko to, do którego pasuje najwięcej ludzi z rynku.

Tylko że żeby ono w ogóle zadziałało, widz musi spełnić dwa warunki naraz, czyli wiedzieć, czym jest zapytanie z reklamy, i już pracować z kimś, kto mu je dostarcza. Po tych dwóch warunkach z całego rynku firm usługowych zostało mi jakieś dziesięć procent.

Ta kreacja nie dostała budżetu i to jest dokładnie ten moment, w którym matryca się broni. Gdybym postawił na nią jedną, uznałbym, że nie działa cała kampania, a ponieważ obok stało sześć innych otwarć, kosztowała mnie tylko jedno zdanie.

Gdzie to się sypie: za mało pieniędzy na za dużo kreacji

Przy 30-40 zł dziennie i pięciu materiałach część z nich nie zostanie porządnie przetestowana, czyli testujesz trochę na farta i wnioski wyciągasz z ciszy, która nic nie znaczy. A wtedy problemem nie jest liczba otwarć, tylko to, że żadne z nich nie dostało dość pieniędzy, żeby się pokazać.

Natomiast przy budżecie do 50 zł dziennie zrób sobie drugi zestaw reklam w tej samej kampanii, z minimalnym budżetem, i przesuwaj tam to, co chcesz sprawdzić dłużej. O tym, ile pieniędzy musi wydać jedna kreacja, żeby jej cisza cokolwiek znaczyła, piszę w wpisie o progu decyzji.

Trzy rzeczy, o które pytacie najczęściej

Ile otwarć ma sens?

Od trzech do siedmiu. Poniżej trzech nie testujesz, tylko zgadujesz, a powyżej siedmiu przy typowym budżecie połowa z nich nie zdąży wydać tyle, żeby cokolwiek pokazać.

Czy widzowie nie zauważą, że to ten sam film?

Zauważą ci, którzy zobaczą kilka wersji, i nic złego się z tego nie zrobi, bo algorytm i tak szybko zawęzi wyświetlanie do jednego albo dwóch wariantów.

Co jeżeli żadne otwarcie nie chwyci?

No to wtedy problem siedzi w rozwinięciu albo w ofercie, a nie w otwarciach. I to jest dobra wiadomość, bo tę odpowiedź dostajesz w tydzień, a nie po kwartale.

Co robisz po przeczytaniu

  1. Wypisz pięć otwarć po jednym zdaniu, każde do innej grupy albo sytuacji.
  2. Sprawdź każde pod kątem tego, ilu warunków wymaga od widza. Dwa warunki naraz zawężają Ci rynek do kilku procent.
  3. Nagraj otwarcia i jedno rozwinięcie w jednej sesji, poziomo, po trzy podejścia.
  4. Wrzuć wszystkie pary do jednego zestawu i zostaw je, aż każda wyda swój próg.

Research bólu pod konkretną branżę, ocena, czy otwarcie nie zawęża rynku do zera, i produkcja kompletu kreacji to jest ta część roboty, którą robię w kampaniach.

Chcesz to przełożyć
na swoją firmę?

Bezpłatna rozmowa, 15-30 minut. Mówię wprost, co u Ciebie zadziała, a co będzie stratą czasu.

Umów bezpłatną rozmowę
Więcej z tej serii: Kampanie na blogu · Oferta: Kampanie · Wszystkie wpisy