Mniej darmowych wycen. Więcej podpisanych zleceń.
Zanim pojedziesz na pomiar, wiesz, jaki klient ma budżet i kiedy chce zaczynać. Ci, co tylko sprawdzają ceny, odpadają wcześniej.
Bezpłatnie, 15 minut.
Wiesz, na który pomiar warto jechać.
Kto tylko porównuje ceny, odpada, zanim zabierze wieczór Tobie albo dzień ekipie. Zostają ludzie z budżetem i terminem.
Znasz to?
„Wysłałem wycenę i cisza."
Liczysz wieczorem, wysyłasz, czekasz. Po dwóch tygodniach widzisz, że robotę robi ktoś inny.
„Jeżdżę na pomiary za darmo, a robotę bierze tańszy."
Pół dnia w aucie, pomiar, rozmowa, wycena. Klient bierze Twoją liczbę i idzie z nią do ekipy bez faktury.
„Każdy chce tanio, szybko i na wczoraj."
Klient nie widzi różnicy między Twoją robotą a fuszerką, więc porównuje jedyne, co rozumie. Cenę.
Twoja wycena nie sprzedaje. Ona tylko pomaga klientowi porównać Cię z kimś tańszym.
Od reklamy do podpisanego zlecenia. Cztery kroki.
Reklama
Pokazuje Twoje realizacje i to, czym Twoja robota różni się od taniej ekipy, zanim klient zapyta o cenę.
Kilka pytań przed wyceną
Zakres, budżet, termin. Kto tylko sprawdza ceny, odpada tu, nie na Twoim pomiarze.
Pomiar i wycena
Jedziesz do klienta, który już wie, czemu Ty, a nie najtańszy.
Zlecenie
Umowa i termin w kalendarzu, nie cisza po wycenie.
Paweł, branża ogrodzeniowa. Oskar, renowacja podłóg.
Paweł działa w branży ogrodzeniowej: z trzech zapytań miesięcznie do 40 właściwych kontaktów i 157 tys. zł w niespełna dwa miesiące. Oskar robi podłogi i renowacje: cztery umowy w pierwszym miesiącu, zapytania kończyły się proformami na zaliczki, nie ciszą po wycenie.
Koniec darmowych wycen.
Bezpłatna rozmowa, 15 minut. Policzymy, ile Twoich wycen mogłoby kończyć się zleceniem i od czego zacząć.
Nie Twoja branża? Zobacz pozostałe na stronie głównej.
