Mała agencja nie musi brać każdego zlecenia. Musi mieć system.
Kuba podniósł cenę z 1000 na 4500 zł i ruszyła kampania: 7 klientów i 31 500 zł w pierwszym miesiącu. Pracuje mniej, za lepsze stawki.
Bezpłatnie, 20 minut.
Znasz to?
„Dowożę klientom, a na swoje nie mam kiedy usiąść."
Kampanie klientów zaopiekowane, Twoja własna widoczność leży. Szewc bez butów, dosłownie.
„Biorę każde zlecenie, bo nie wiem, skąd będzie następne."
Niskie stawki, trudni klienci, praca po godzinach. Nie dlatego, że tak chcesz. Dlatego, że nie masz kolejki.
„Klient wrzuca mnie do worka «kolejna agencja»."
Zanim zdążysz cokolwiek powiedzieć, porównuje Cię ceną z najtańszym freelancerem. Nie widzi różnicy, więc patrzy na cenę.
„Robię wszystko sam."
Sprzedaż, marketing, obsługa, faktury. Firma stoi, bo Ty jesteś wąskim gardłem.
Jeśli klient nie widzi różnicy, wybierze różnicę w cenie.
Z „kolejnej agencji"
do pierwszego wyboru
Cena i pozycja
Podnosisz cenę i masz czym ją obronić: oferta pokazuje wynik, nie listę usług.
Własna kampania
Twój system pozyskiwania działa na Ciebie tak, jak Ty działasz na klientów. Zapytania wpadają, kolejka rośnie.
Wybór zamiast przymusu
Z kolejką wybierasz klientów i stawki. Mniej zleceń, wyższa marża, mniej godzin.
Kuba, jednoosobowa agencja
Wcześniej niecałe 10 tys. miesięcznie przy pracy po 12-14 godzin: 10 klientów po 1000 zł. Podniósł cenę do 4500 zł i ruszyła kampania. Od pierwszego dnia budował to jako jeden kierunek, nie pięć osobnych rzeczy.
Na rozmowie policzymy, ile zostawiasz na stole przy obecnych cenach i co musi się stać, żeby podnieść je bez utraty klientów.
Zbuduj kolejkę.
Podnieś stawki.
Bezpłatna rozmowa, 20 minut. Wyjdziesz z konkretną diagnozą: policzymy, ile zostawiasz na stole przy dzisiejszych stawkach.
Nie Twoja branża? Zobacz pozostałe na stronie głównej.
